2010
01.12

Sylwester w tym roku nie zapowiadał się ciekawie . Już po imprezie na Szczepana zaczęło mnie łapać jakieś paskudne przeziębienie . Uporczywy kaszel i ból głowy utrudniały rozmaite czynności w ciągu dnia , a w nocy nie dawały spać . Czułam się trochę jakby potrącona przez wielki czołg . Nic więc dziwnego że 31 grudnia nie miałam ochoty na żadne imprezy . Znajomi kompletowali stroje , przebrania i umawiali się kto z kim jedzie , a ja siedziałam w domu i marzyłam tylko o tym , żeby choć trochę mi ulżyło . I faktycznie , może ta magia sylwestrowej nocy , a może babcine sposoby , czyli mleko z miodem i herbata z malinami , sprawiły , że po południu czułam się już o wiele lepiej . Jednak nadal. Nie tyle dobrze by gdzieś wyjść . Zaplanowałam sobie oglądanie filmów , znalazłam również jakieś stare teledyski , które również bardzo lubię oglądać ze względu na ich dawny , dobry klimat . W nowych teledyskach , które co i rusz pojawiają się na stronach internetowych jest wiele efektów specjalnych , widać pracę wielu fachowców od oświetlenia , choreografii i tym podobne jednak te starodawne teledyski , często czarno białe mają swój niepowtarzalny urok . I właśnie ten komplet “filmy + teledyski ” zaplanowałam na tą jedyną noc w roku . A jednak plany uległy zmianie . Na szczęście ! Równo o godzinie 21 usłyszałam dzwonek do drzwi i ujrzałam grupę roześmianych przyjaciół . Oświadczyli , że razem przywitamy nowy rok , na wbrew chorobie . Przynieśli wszystko co potrzebne , ja tez miałam coś jeszcze w kuchni . Szybko się przebrałam , umalowałam i byłam gotowa do zabawy . Chłopaki zrobili miejsce dla tańczących i zaczęliśmy zabawę . Mimo , że obawiałam się , że nie wytrzymam do północy z powodu choroby , to wszyscy bawiliśmy się prawie do rana .I na przekór wszystkiemu był to najlepszy sylwester , na jaki byłam do tej pory . Wprawdzie sprzątanie zajęło mi także sporo czasu , ale jest to nic , w porównaniu z tak udanym sylwestrem . I oby tak samo udany był cały ten świetnie przywitany rok .

Komentarze są zamknięte.